Podsumowanie 2018: Ważne książki na koniec roku

30 grudnia



Koniec roku zbliża się nieubłaganie, a wiadomo, że wszelakie ‘końcówki’ sprzyjają refleksjom i podsumowaniom dotychczasowych działań. Dla mnie ten rok był naprawdę dobry. I ważny. Znalazłam własną ścieżkę, która, o czym jestem przekonana, prowadzi mnie w dobrym kierunku. Za namową bliskiej osoby swoją pasję zaczęłam wdrażać w życie. Na ten moment sprawia mi to mnóstwo radości i wycisza egzystencjalne bolączki istnienia. I właśnie przez to, jak istotne w tym roku było wszystko, co się wokół mnie i we mnie wydarzyło, chce zaserwować Wam listę nie najlepszych, ale ważnych moim zdaniem książek, jakie przyszło mi przeczytać w ciągu ostatnich 365 dni. Jest wśród nich kilka nowości, ale są także książki nieco starsze oraz ... literacki dinozaur. Gotowi? A więc odliczamy!

5. „Powrócę jako piorun. Krótka historia dzikiego zachodu” Maciej Jarkowiec
 
Pierwszy polski reportaż o rdzennej ludności Ameryki Północnej miał swoją premierę w tym roku. Była to z całą pewnością jedna z bardziej oczekiwanych przeze  mnie książek. Główną przyczyną całego zamieszania na pewno jest moja fascynacja tym rejonem świata, ale nie dlatego reportaż Jarkowca znalazł się w zestawieniu. Uważam, że doskonale pokazuje on, w jaki sposób zwycięzcy piszą historię. Jak w krótkim czasie i jak szybko można wymazać z pamięci wydarzenia, mające tak ogromne znaczenie i rozgrywające się podczas kształtowania jednej z największych światowych potęg współczesnego świata.


Maciej Jarkowiec wnikliwie opisuje historię Indian, skupiając się głównie na plemionach Lakotów i Dakotów, przez Europejczyków nazywanych Siuksami. Z pierwszego z nich wywodzi się Russel Means – jeden z czołowych działaczy w walce na rzecz praw swoich pobratymców, aktor oraz polityk. Jego postać stanowi centrum reportażu, który nie skupia się jednak wyłącznie na jego osobie. Ten najbardziej rozpoznawalny przedstawiciel współczesnych Indian stanowi jedynie punkt wyjściowy do opowiedzenia historii jego plemienia. Jarkowiec w kolejnych rozdziałach swojej książki, krąży wokół jego postaci, przytaczając niezaprzeczalne i brutalne sposoby traktowania rdzennych mieszkańców kraju za oceanem, zarówno w dalekiej, jak i bliskiej przeszłości.

Autor reportażu rozprawia się z mitem Ameryki, która w oczach większości świata jest krajem wolności i sprawiedliwości. Pokazuje, w jaki sposób ludzie będący u władzy potrafią łamać obietnice, manipulować faktami i pisać historię na nowo. Wydarzenia, które miały miejsce w ostatnich stuleciach istnienia państwa, stanowią niezbity dowód zakłamania wspaniałego imperium, które nie ma dosyć odwagi, aby przyznać się i ponieść konsekwencje czynów swoich przodków.


4. „Rozmyślania” Marek Aureliusz

Oto i nasz dinozaur. Jedno z moich większych czytelniczych odkryć tego roku. Dzieło Marka Aureliusza świetnie dowodzi o ponadczasowości słowa pisanego. Sięgające prawie dwóch tysięcy lat wstecz notatki cesarza idealnie odnajdują się w dzisiejszym, zabieganym świecie. Zamiast sięgać po wszelkiej maści poradniki traktujące o wolnym tempie życia i osiąganiu spokoju ducha, warto czasem posłuchać się starszych. Starszych nawet o dwa tysiące lat!


Rozmyślania stanowią swoisty dialog cesarza z samym sobą, zbiór myśli i porad, pomagających w prowadzeniu szczęśliwego życia w zgodzie z naturą oraz własną osobą. Nie do końca znana jest przyczyna powstania zapisków, czas oraz osoba odpowiedzialna za ich opracowanie. Sama książka w obecnej postaci składa się z niecałych stu stron podzielonych na dwanaście ksiąg. Każda z nich to zbiór wypunktowanych sentencji, które w większości stanowią wskazówki do prowadzenia prawego życia. Filozofia Marka Aureliusza opiera się na założeniach stoików, jednak nie wnosi do filozofii nowych doktryn. Rozmyślania cesarza jedynie opierają się na jej założeniach, które stanowią punkt wyjściowy do moralnej kontemplacji.

Lekturze Rozmyślań, od samego początku, towarzyszy spokój. Wszystkie myśli cesarza wydają się poukładane i dojrzałe. Jego zapiski stanowią spójny obraz świata stoików. Wewnętrzna harmonia zawarta między wierszami z łatwością oddziałuje na czytelnika, który podczas lektury zdaje się osiągać stan ducha bliski autorowi.


3. „Młyny boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie” Jacek Leociak

To chyba jedna z bardziej kontrowersyjnych książek tego roku. Tak pisałam o niej kilka miesięcy temu:

Podtytuł reportażu – Zapiski o Kościele i Zagładzie – już na samym początku sugeruje nam, że mamy do czynienia z książką niebędącą do końca obiektywną publikacją. Sam autor twierdzi, że zapiski wyjmuje z pudełka po butach, a jego wybór jest subiektywny i stronniczy. Nie oznacza to jednak, że wydarzenia tutaj przedstawione są nieprawdziwe, bądź przekoloryzowane. 

Na stronach Młynów Bożych przedstawione zostały relacje, panujące w czasie II wojny światowej, pomiędzy Kościołem katolickim a Żydami. Autor dosadnie pisze, w jaki sposób Kościół nie pomagał Żydom podczas Zagłady i przytacza wiele historii, które ten fakt potwierdzają. Książka przepełniona jest nazwiskami, faktami oraz cytatami z licznych artykułów czy akt. Bogata bibliografia zamieszczona na końcu książki pozwala przekonać się, jak dokładnie profesor Leociak zajął się badaniem tematu swojej książki.


Z każdej strony tej książki wyziera złość i żal. I takie same uczucia towarzyszyły mi podczas jej czytania. Nie jest to na pewno łatwa lektura, ale kto powiedział, że życie składa się tylko z rzeczy łatwych i przyjemnych? Myślę, że w empatii trzeba ćwiczyć się całe życie. Chociażby po to, aby nigdy więcej nie popełnić błędów naszych przodków.


2. „Rejwach” Mikołaj Grynberg


Ostatnie zdania z poprzedniego punktu z całą pewnością można odnieść także do Rejwachu Grynberga. Tematyka podobna, jednak tutaj autor przedstawia nam widma wydarzeń mających miejsce podczas II Wojny Światowej. Kilkanaście historii przedstawionych w minimalistycznej formie skupia w sobie więcej niepokoju, niż można by się spodziewać. Ze stron książki Grynberga wyziera z kolei bezradność. Tu nie ma już miejsca na złość, tu żyje się gorzej. Tutaj jest ciemno, bez szans na lepsze jutro, bez nadziei. Nikt nie chce tak żyć. A wielu tak żyło i żyje, pomimo pozornie lepszych czasów. Rodzinne historie po dzisiejszy dzień kładą się cieniem na życiu potomków osób ocalałych z Holokaustu. Fizyczna krzywda dawno się zakończyła, ale co zrobić z duchami przeszłości, żyjącymi po dziś dzień? Mikołaj Grynberg w doskonałej formie daje czytelnikowi poczuć tę krzywdę i bezsilność. Obok tej książki nie można przejść obojętnie. I na pewno nie można czytać jej w miejscach publicznych – za mocno i za gęsto zasiane są w niej emocje. Uwierzcie na słowo.




1. „Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej” Linda Polman 

Na najwyższym miejscu podium stanęła jedna z ważniejszych książek, jakie czytałam kiedykolwiek. Linda Polman opisuje w swoim reportażu, w jaki sposób działa cały ‘przemysł’ humanitarny, gdzie tak naprawdę wędrują pieniądze uzyskane przez organizacje humanitarne, jak wygląda sposób komunikacji i rywalizacji pomiędzy poszczególnymi organizacjami, a przede wszystkim, w jaki sposób często wyrządzamy więcej szkody, niż przynosimy pożytku. 


Książka napisana w 2008 roku ani trochę nie traci na aktualności, szczególnie teraz, kiedy pomaganie stało się banalnie proste i nie wymaga z naszej strony żadnego wysiłku. Wystarczy wystukać sms albo zrobić szybki przelew internetowy i od razu czujemy się lepiej. Bo pomagamy. Czy jednak na pewno? Warto zastanowić się, gdzie nasze pieniądze lądują i w jaki sposób są wykorzystywane, szczególnie jeśli bierzemy pod uwagę duże organizacje humanitarne, niosące pomoc krajom, w których toczą się konflikty lub wojny. Autorka  przytacza wiele sytuacji, w których pieniądze pochodzące z funduszy zasilają reżimy krajów dotkniętych wojną. Opisuje także sposób, w jaki organizacje często manipulują i naciągają rzeczywistość w celu zdobycia funduszy od swoich ofiarodawców. Nie stara się przy tym wszystkim zniechęcić kogokolwiek do niesienia pomocy, a jedynie zasiać w czytelnikach ziarno zwątpienia i zmusić do refleksji. Bo nic nie jest tutaj biało – czarne. Nawet, wydawałoby się, tak bezinteresowne działania jak niesienie pomocy.

Reportaż nasycony jest faktami i wymaga nieco skupienia podczas czytania. Pomimo poruszania kontrowersyjnego i dosyć ciężkiego tematu, jest to bezsprzecznie moja najważniejsza pozycja tego roku, do której przeczytania gorąco was namawiam!



 Jeśli dotrwaliście aż tutaj, chce Wam powiedzieć jeszcze jedno – nie wyobrażam sobie waszego przyszłego roku bez przeczytania chociażby jednej z powyższych książek! Przed nami kolejne 365 dni nowego roku. Pamiętajcie, żeby dobrze wykorzystać ten czas. ;)



You Might Also Like

0 comments

Popularne

Obserwatorzy

Translate

Subscribe