Bądź tym kim pragniesz się stać: „Na wschód od zachodu" Wojciech Jagielski

21 lutego


Minęło wiele godzin zanim usiadłam do pisania tej recenzji. Po przeczytaniu reportażu Wojciecha Jagielskiego nie potrafiłam zebrać myśli, które krążyły w głowie. Każda osobno, chaotycznie, jakby ich drogi nie miały się ze sobą skrzyżować. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam styczność z tak silnie oddziałującą na mnie książką. Całość przeczytałam w dwa dni. Pierwszej doby musiałam przerwać w połowie, z nadmiaru towarzyszących mi emocji. Kiedy podczas czytania nagromadzę ich w sobie za dużo, słowa zaczynają mi się rozmywać, kartkuję strony coraz szybciej, gubiąc po drodze słowa, aż dochodzę do momentu, w którym zaczynam się zastanawiać, o czym przed chwilą czytałam. To nie jest kwestia roztargnienia. Mój umysł chce po prostu chłonąć więcej i więcej, ale zwyczajnie nie nadąża za gonitwą myśli. Bardzo dziwne uczucie, bardzo rzadkie. Ale kiedy się zdarza, nic nie jest w stanie go zahamować. Trzeba po prostu odetchnąć i dać mu odejść. A później wrócić z powrotem w miejsce, w którym się skończyło. I tak właśnie było w przypadku reportażu Na Wschód od Zachodu


Wojciech Jagielski – korespondent oraz pisarz, od wielu lat zajmujący się problematyką konfliktów zbrojnych w Azji Środkowej. Autor reportaży, między innymi o Kaukazie, Afganistanie oraz RPA, tym razem postanowił opowiedzieć o wielkim szlaku do Indii. Szlaku, który w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku przyciągał tłumy hipisów oraz włóczęgów, poszukujących czegoś więcej niż było w stanie zaoferować im ich dotychczasowe otoczenie. Wolność, szczęście, oświecenie – pielgrzymi wydawali się tworzyć jedność, ale motywy ich wędrówki często różniły się od siebie diametralnie.


Kamila, córka znanej i szanowanej dziennikarki, pewnego dnia postanawia wyruszyć do Indii. Z jednym plecakiem, zostawiając za sobą całe życie. Rezygnuje ze studiów, dobrego mieszkania i zapewnionej przyszłości, w poszukiwaniu prostoty i oświecenia na wschodzie. Jej decyzja pozostaje niezrozumiana przez bliskich. Nie potrafią oni zaakceptować życia, jakie wybrała Kamal – bo tak się teraz nazywa. Autor reportażu przez dosyć długi czas próbuje spotkać się z nią w Indiach, które wiele lat temu stały się jej jedynym domem. W czasie oczekiwania na znak od Kamal, poznaje Świętego – hipisa, który wyruszył szlakiem do Indii jeszcze w latach sześćdziesiątych. Był jednym z pionierów, którzy zapoczątkowali masowe wędrówki, w poszukiwaniu tajemnej krainy szczęścia i utopii – Shangri–La. Wojciech Jagielski w swojej książce przeplata historie wędrówki Kamal i Świętego – dwóch jakże różnych postaci. Kamal stanowi jednak dla niego tajemnicę, której pomimo wielu spotkań i rozmów, nie potrafi zrozumieć. Napisanie tej części historii autor powierzył swojej żonie Grażynie, która jego zdaniem lepiej rozumie motywy jej postępowania.

Poza historią bohaterów, w książce odnaleźć możemy także osobiste doświadczenia autora, który bywał w miejscach leżących na szlaku wędrówki Kamal i Świętego. Pisarz niejednokrotnie odwiedził rejony Afganistanu, Nepalu czy Pakistanu. Jego wspomnienia przeplatają się więc z opowieścią bohaterów, pokazując zmiany jakie dokonały się tam w przeciągu kilku czy kilkunastu lat. Pielgrzymi, ruszając na wschód, nieświadomie stali się ich przyczyną. Miejscowi często wykorzystywali przypływ ludzi zachodu do rozwinięcia własnych interesów i wzbogacenia się. Zapoczątkowane przez nich masowe wędrówki były czynnikiem napędzającym machinę pieniądza. To, od czego uciekali wędrowcy, wróciło do nich w najmniej spodziewanym miejscu. 

Reportaż Jagielskiego świetnie opisuje dwa kontrastujące ze sobą światy. Z jednej strony świat zachodu – przepełniony konsumpcjonizmem, pędem za karierą i pieniądzem, od którego uciekają wędrowcy. Z drugiej strony Indie – kraj, którego mieszkańcy nie rozumieją motywów nowo przybyłych. Ich świat jest dla nich tym, czym Indie są dla hipisów – krainą lepszego jutra, miejscem, w którym będą mogli stać się w pełni szczęśliwi. 

Przyjeżdżali tu, by wyrzec się kultu gromadzenia bogactwa, a my marzyliśmy tylko o tym, by zostać jego najgorliwszymi czcicielami.

Na wschód od zachodu poleciłabym każdemu - zarówno osobom zafascynowanym wschodnią kulturą, jak i tym, którzy nie mieli z nią jeszcze styczności. Reportaż czyta się bardzo szybko i swobodnie. Język, jakim posługuje się Jagielski, jest przystępny, a całość opowieści intrygująca  zarazem niezwykle klarowna. Pomimo czasu, jaki upłynął od skończenia czytania książki, nadal nie potrafię się z nią rozstać. Trzymam ją pod ręką, na biurku, i co jakiś czas zaglądam do środka. Kartkując fragmenty wracam myślami do świata nie do końca spełnionych marzeń i oczekiwań. Do pogoni za szczęściem, które odnaleźlibyśmy z łatwością, gdybyśmy tylko potrafili powędrować w głąb siebie.

You Might Also Like

0 comments

Popularne

Obserwatorzy

Translate

Subscribe